środa, 24 czerwca 2015

1. Nowy poczatek

Hejka kochani :)
Dziś mam dla was pierwszy rozdział nowej i całkiem innej historii która odbiega od historii, którą wszyscy znamy bardzo dobrze. Życzę miłej lektury :D 

****************************Następnego dnia...**********************************
W uszach Marka o godzinie 7:30 zabrzmiał dzwonek budzika. Ten nic sobie z tego nie robił i tylko go wyłączył, ale po kilku sekundach.
-O nie spóźnię się! - krzyknął zrywając się z łóżka jak piorun.
Szybko przebrał się w szkolny mundurek, zrobił poranną toaletę i łapiąc swój plecak wybiegł z domu zamykając go szczelnie. Postanowił, że śniadanie kupi sobie w szkole. Biegł tak biegł aż pod bramą niespodziewanie na kogoś wpadł.
-Ała. - usłyszał żeński głos.
-Przepraszam, nic ci nie jest. - rzekła podnosząc głowę by spojrzeć na swoją ofiarę.
Jakie było jego zdziwienie, gdy ujrzał prześliczną brunetkę o czerwonych oczach. Nie wiedział dlaczego, ale nie mógł oderwać od niej wzroku. Ale szybko się opamiętał. Wstał i podał jej rękę uśmiechając się w charakterystyczny dla siebie sposób.
-Dziękuje i nic mi się nie stało. - rzekła przyjmując jego pomoc.
-Jestem Mark Evans, nowy uczeń owego liceum. - rzekł.
-Ale dlaczego dołączasz do nas dopiero teraz skoro już dawno się skończyła rekrutacja.
-Cóż dopiero wczoraj się tutaj przeprowadziłem.
-Rozumiem. Miło mi cię poznać Marku Evansie. Jestem Nelly Raimon. - rzekła uśmiechając się do niego miło.
-Wiesz może gdzie jest gabinet dyrektora?
-Oczywiście chodź zaprowadzę cię.
I ruszyli oboje krok w krok do budynku liceum.
Temu wszystkiemu przypatrywał się pewny blondyn.
-,,Dziwny jest ten chłopak" – pomyślał i udał się w stronę sali od geometrii.
Jak zwykle usiadł on w ławce i kilka sekund później dołączył do niego jego przyjaciel. Nim zabrzmiał dzwonek do klasy wpadła reszta osób. Gdy tylko zadzwonił do klasy wszedł pan Twiligt a za nim nowy uczeń.
-To on. - szepnął blondyn.
-Co tam szepczesz? - spytał brunet.
-Nic. - odrzekł i czekał aż nauczyciel zacznie mówić.
-Witajcie dzieci.
-Dzień dobry panie profesorze. - odrzekli wszyscy uczniowie.
-Do waszej klasy dołącza dzisiaj nowy uczeń i mam nadzieję, że miło go przyjmiecie. Opowiedz nam coś o sobie.
-No cóż nazywam się Mark Evans. Obecnie mieszkam w Japonii, ale wychowałem się w Australii. Moją ukochaną lekcją jest w-f. I to chyba wszystko.
-Dobrze proszę cię usiądź w ostatniej ławce razem z panną Woods.
Gdy spojrzał na swoją nową szkolno-ławkową koleżankę doznał szoku, gdy ujżał dziewczynę z lotniska. Nic nie powiedziawszy ruszył na swoje miejsce i zajął je. Całe lekcję siedział jak na szpilkach, gdyż to właśnie po niej miał iść z prośbą o dołączenie do klubu piłkarskiego. Nie wiedząc czemu zamiast słuchać nauczyciela na okładce swojego zeszytu rysował piłki do nogi.
-Ty też lubisz piłkę nożną? - usłyszał pytanie wyrywając go z zamyślenia.
-Tak. - odrzekł patrząc na swoją ławkową sąsiadkę. - A ty?
-Ja ją kocham. W moim gimnazjum grałam w szkolnym klubie razem z trojga przyjaciół.
-Tak. Ja również, ale trenowałem z drużyną piłarską mojego dziadka i byłem jej kapitanem.
-Pochodzisz z Japonii?
-Tak. Ale wychowałem się w Australii, a ty?
-Ja jestem z Ameryki, a przyjechałam tutaj dzięki stypendiu, które zdobyłam.
-No to miło cię powitać.
-Nawzajem.
Silvia i Mark od razu znaleźli wspólny język mimo, iż nie polubili się od pierwszego zobaczenia. Gdy tylko zadzwonił dzwonek oboje wyszli z klasy i skierowali się w stronę sekretariatu by dowiedzieć się czegoś o szkolnym klubie piłkarskim. Po drodze wpadli na dobrze znaną chłopakowi dziewczynę.
-O cześć Nelly.
-Witaj ponownie Mark. Miło cię poznać Silvio.
-Mi również.
-Gdzie tak idziecie? - spytała.
-Chcemy zapisać się do szkolnego klubu piłkarskiego. - rzekł Mark.
-Ale wiesz, że to i tak bez sensu.
-O co ci chodzi?
-Nasz szkolny klubik posiada tylko trzech członków.
-Że co! - krzyknęli oboje.
-Tak. To właściwie cud, ze się ktokolwiek znalazł. W naszym wieku już prawie nikt nie chce grać w piłkę, gdyż niektórzy uważają ten sport za dziecinny.
Trudno opisać wyraz twarzy Evansa, gdy brązowowłosa podała mu przyczynę niepełnego składu. Po prostu cały płonął i gdy tylko mógł to pewnie by się na kogoś rzucił.
-A ty? - spytał niespodziewanie.
-Ale co ja? - spytała nieośmielona panna Raimon.
-Co ty sądzisz o piłce nożnej.
-Ja.... kocham ten sport. Ale po prostu brakuje mi odwagi i umiejętności by dołączyć. - odrzekła, spuszczając głowę.
Już chciała odejść, zła na siebie, że przyznała się przed prawie nieznajomymi ludźmi do swoich słabości. Jednak zatrzymała ją czyjaś ręka.
-Poczekaj. Jeśli chcesz mogę ci pomóc.
-Na prawdę?
-Tak. Przecież od tego są koledzy, żeby sobie pomagać. Nie znamy się jeszcze zbyt dobrze, ale czuje, że piłka nożna zbliża ludzi.
-No dobrze. Spróbuje. - rzekła cicho Nelly.
Silvia tylko uśmiechnęła się, ciesząc że kolejna osoba, która kocha jej ukochany sport, będzie tak blisko niej a może nawet zostanie jej przyjaciółką.
-Nelly wiesz może gdzie się zbierają?
-Tak. Po lekcjach was do nich zaprowadzę. A teraz chodźcie na matematykę.
Oni tylko pokiwali głowami i we trójkę pobiegli do kolejnej sali. Cały dzień upłynął dla naszej trójki bardzo miło. Po wszystkich lekcjach, zawstydzona siedemnastolatka wyszła ze szkoły ze swoimi przyjaciółmi, nieświadomie na kogoś wpadając.
-Przepraszam. - rzekła i szybko obiegła w dalszą drogę zostawiając zdezorientowanego chłopaka.
-Sorki za nią. - rzekł Mark podając rękę koledze.
-Nic się nie stało. - rzekł blondyn wstając i otrzepując swoje spodnie. - Czy ona zawsze taka jest. Bo nigdy nie widziałem, żeby się inaczej zachowywała.
-Chyba nie, właściwie znamy się od dzisiaj – rzekła Silvia.
-Jestem Mark, to Silvia, a ty?
-Axel. - odpowiedział wsadzając ręce w kieszenie i już odchodził.
Gdy już zniknął z ich pola widzenia, zobaczyli jak za drzewa obserwuje ich dziewczyna.
-Nelly, wszystko okey?
-Tak. Chodźmy już.
Oni nie chcieli zadawać zbędnych pytań i poszli dalej nie chcąc zgubić swojej przewodniczki. Znaleźli się za budynkiem szkolnym a tam za boiskiem do piłki nożnej i koszykowej stał budynek w wielkości niewielkiego domu.
-To tutaj. - rzekła, otwierając drzwi i przepuszczając nowych znajomych, a sama zostając na zewnątrz.
W środku pod oknem stał wysoki blondyn a w kącie sali siedziały dwie dziewczyny.
-Ohayo. - rzekł Mark.
-Hejka. Kim jesteście? - zadała pytanie niebieskowłosa.
-Ja jestem Mark Evans. A to Silvia Woods i Nelly Raimon. Chcemy dołączyć do waszego klubu.
-Ekstra. Witamy. Ja jestem Kalla Swift. - rzekła niebieskowłosa. - To Cerise Aoi. - powiedziała wskazując brunetkę a to Matheew Hoshi.
-Skoro już mamy więcej członków to może zrobimy w końcu prawdziwy trening? - zaproponował Matheew.

-Chodcie na boisko! - krzyknęła niebieskowłosa biorąc za sobą piłkę i biegnąc na boisko.

C.D.N 
*********************************************************************************
Kolejny rozdział już za tydzień :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz