czwartek, 17 września 2015

2. Tajemniczy wieczór

Przepraszam że mnie tak długo nie było, ale chyba rozumiecie. Szkoła, nauka i te sprawy. A w wakacje brak neta i kompa. Co za koszmar. Na przeprosiny mam mały fragmencik, który napisałam jeszcze w czerwcu. Takie krótkie nawiązanie do przyszłych zdarzeń.

*********************************************************************************
Spędzili miło popołudnie kopiąc nawzajem piłkę, cementując przyjaźń. Temu wszystkiego przypatrywał się owy tajemniczy blondyn.
-,,Dla nich to takie proste." - pomyślał, zazdrościł im tego, że mogą robić to co kochają tak łatwo.
Nie chcąc dłużej patrzeć poszedł sobie do domu. Gdy jednak był w mieście postanowił zajść w pewne miejsce, gdy nagle otrzymał wiadomość SMS.
,,Jeśli możesz przyjdź dzisiaj do mnie w celu skończenia projektu".
Nie musiał wiedzieć od kogo to, nie potrzebował żadnych wskazówek, doskonale znał ten numer. Należał on do siostry, jego najlepszego kumpla. Nie chcąc złamać danej obietnicy poszedł pod dobrze znany adres.
-Oh. Witaj Axel.
-Dzień dobry pani Kanesaka. Jest Celia?
-Tak. Wspominała, że wpadniesz. Wejdź.
Siedemnastolatek wszedł do środka i po zdjęciu butów udał się do pokoju swojej przyjaciółki. Mimo iż była o rok młodsza, to uczyła się razem z nim i Judem w jednej klasie.
-Ohayo. - rzekł wchodząc do pokoju dziewczyny.
-Cześć Axel. Gotowy?
-Jak najbardziej. - odpowiedział i miło się do niej uśmiechnął.
Była dla niego jak młodsza siostra. Właściwie to wszyscy znali się praktycznie od dzieciństwa. Jeszcze jakieś niecały rok temu, bawili się wszyscy we czwórkę a teraz? Jednak postanowił nie myśleć o tym. Obiecał przecież czerwonokiemu, że nie będzie się o nic obwiniał, tak jak obiecał to samo swojej matce, ale ojciec nie pozwalał mu o tym zapomnieć. Same jego spojrzenie przypominało mu o wszystkim, dlatego unikał swojego tatę jak tylko mógł.
-Axel jesteś tam? - krzyknęła grafitowłosa machając mu ręką przed oczami.
-Tak, to co zaczynamy?
On tylko przytaknęła głową.
-A gdzie jest twój brat?
-Jude poszedł do Kalli w tej samej sprawie co ty do mnie.
-Aha.
Jednak coś mu nie grało, gdyż sam powiedział, że już z Kallą wszystko skończyli, jakieś dwa dni temu.
-,,Co ty kombinujesz Kanesaka?" - pomyślał, siadając na podłodze i otworzywszy książkę zaczął ją przeszukiwać w poszukiwaniu odpowiedniego materiału.
Niecałe dwie godziny później usłyszał jak ktoś otwiera drzwi.
-To pewnie braciszek. - rzekł Celia wychodząc ze swojego pokoju. - Może na dziś już skończymy Gouenji-senpai.
-Tak. Do zobaczenia jutro w szkole.
Kolczstowłosy zbiegł po schodach, mijając zaskoczonego dredowłosego i wyszedł.
-Ohayo Jude. - rzekła grafitowłosa schodząc po schodach do swojego brata.
Udało mu się jeszcze wcześniej wrzucić torbę do szafy
-Cześć Celia. Coś się stało?
-Nie, a czemu pytasz?
-Bo Axel wypadł stąd jak oparzony.
-Nic się nie stało. - odrzekła i zeszła na dół i zniknęła za drzwiami kuchni.
-Uff... Udało się... - wyszeptał wchodząc po schodach na górę.
Nie wiedział jak długo jeszcze będzie mógł chować swoją tajemnicę przed szarooką.
Tego jeszcze samego wieczoru Mark kładł się spać w swoim nowym domu szczęśliwy. Postanowił sobie iż sprawi to, że klub piłkarski ich liceum już wkrótce zdobędzie nowych członków. I on to gwarantuje inaczej nie nazywa się Mark Evans.

*********************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale zrozumcie człowieka. Dodam już w sobotę coś nowego. Obiecuję wam to. Najpóźniej w poniedziałek. Słowo honoru :)