Witajcie :)
Dzisiaj mam dla was kawałek tekstu pewnego wieczora a wręcz nocy. Mam nadzieję , że się spodoba :)
*********************Oczami
Marka*********************************
Było
to może południe lub lekko po. Na lotnisku czekał na taksówkę
szesnastoletni chłopak o brązowych włosach, ciemnych oczach oraz z
pomarańczowa opaską na czole. Ubrany był w zielony t-shirt i
niebieskie jeansy a do tego niebieskie adidasy. Ze sobą miał tylko
sportową torbę oraz zieloną walizkę. Szedł chodnikiem, gdy nagle
na kogoś wpadł. A była to zielonowłosa dziewczyna ubrana w białą
sukienkę z dżinsową kurtką.
-Uważaj
jak idziesz. - rzekła.
-To
ty uważał. - odrzekł jej i poszedł dalej w swoją stronę.
Nareszcie
wsiadł do upragnionej taksówki i podał właściwy adres. Zatrzymał
się prosto pod swoim dawnym domem, gdzie mieszkał przez kilka
miesięcy. Wchodząc do środka poczuł rodzinną atmosferę która
tu kiedyś panowała. On sam nie pamięta swoich rodziców, ma po
nich tylko zdjęcia i bardzo za nimi tęskni. Od feralnego wypadku
przed szesnastoma latami zajmował się nim dziadek. Przez całe
życie musiał się ukrywać ze swoim dziadkiem na jednej z
Australijskich wysepek, gdyby ci ludzie odpowiedzialni za wypadek
jego rodziców się o nich nie dowiedzieli i nie mogli dokończyć
swych dzieł. A teraz właśnie on wrócił do swojego rodzinnego
domu. Wymusił a wręcz ubłagał swojego dziadka Davida by pozwolił
mu tu wrócić a on sam ma do niego wkrótce dołączyć. Obejrzał
każdy zakamarek, każdy kąt domostwa w którym mógł żyć i w
którym mógł spędzić szczęśliwe dzieciństwo.
-,,To
wszystko twoja wina Dark." - rzekł w myślach Mark a wręcz
krzyknął waląc pięścią w stół a z jego oczu poleciały łzy.
Poszedł na samą górę i zajął pokój w którym stało dziecięce
łóżeczko oraz inne zabawki, gdyż był to jego dawny pokój
dziecięcy. Nie wiedząc czemu poszedł na strych i wziął z niego
stare pudła, gdzie popakował rzeczy, które nie będą mu
potrzebne. Napracował się cały dzień, ale było warto. A to
jeszcze nie koniec. Ale wszystko w swoim czasie. Jednak musi się on
na razie jeszcze przygotować, gdyż zaczyna on jutro zajęcia w
nowej szkole a raczej liceum. Mundurek już miał oraz książki a
plan otrzyma jutro. Mimo, iż była już połowa września on nadal
nie chodził do liceum gdyż czekał na tą ową przeprowadzkę. Gdy
kładł się do łóżka już wiedział jaka będzie pierwsza rzecz
którą zrobi w swojej nowej szkole. Zapiszę się do szkolnego klubu
piłkarskiego. A co innego można sądzić po chłopaku, którego
dziadek jest wielkim maniakiem oraz trenerem piłki nożnej. Tej nocy
do świadomości chłopaka w czasie snu wróciły szczęśliwe lata z
czasów gdy był jeszcze bardzo mały, ale on myślał, ze to tylko
sen.
****************************Oczami
Axela**************************************
Nie
wie dlaczego, ale idzie on sam ulicą. Jest już późny wieczór i
palą się na ulicy stare lampy. Niespodziewanie widzi jak jakaś
dziewczynka wyskakuje za zaułka na ulicę i wyjeżdża za zakrętu
tir.
-Uważaj!
- krzyczy.
Lecz
nie wie on co będzie dalej, gdyż się budzi. Na całe szczęście
znajduje się w sowim łóżku cały zlanym potem.
-,,To
był tylko sen" – pomyślał i otarł czoło ręką.
-Kochanie
wszystko dobrze? - usłyszał to pytanie i odwrócił głowę w
stronę drzwi. Jak się spodziewał stała tam jego matka.
-Tak
wszystko jest dobrze. - odrzekł.
-Znowu
miałeś ten koszmar? - spytała siadając na brzegu jego łóżka.
On
tylko przytaknął głową a kobieta tylko się uśmiechnęła.
-Axel
nie musisz czuć się niczemu winny, wiesz o tym?
-Tak
mamo, ale....
-Nie
ma żadnego ale. A teraz spróbuj zasnąć jutro przecież masz
szkołę synku.- rzekła i pogłaskała go po jego głowie.
-Arigato
mamo. - odrzekł i się przewrócił na drugą stronę a kobieta
chciała już wyjść, gdy nagle chłopak zadał jej kolejne pytanie.
-Taty
nie ma?
-Nie
ma dzisiaj nocny dyżur.
Chciała
już zamknąć drzwi gdy usłyszała jego ostatnie zdanie
skierowanego do niego samego.
-Czasami
czuje się jakby tato mnie obwiniał za ten wypadek.
Pani
Blaze tylko uśmiechnęła się smutno i zamknęła drzwi od pokoju jej
syna.
*****************************oczami
Juda**************************************
Dredowłosy
chłopak właśnie wszedł do środka swojego domu. Miał nadzieję,
iż ona już dawno śpi.
-Onii-chan
to ty? - usłyszał z kuchni.
-,,O
nie pomyślał". - i nie zastanawiając się rzucił torbę do
szafy ukrywając ją na dnie szafy.
-Tak
to ja. - odrzekł, gdy ta wyszła i się mu okazała.
-Czemu
jesteś tak późno Jude?
-Trochę
się nam przeciągnęło z projektem.
-Okey.
- rzekła, lecz wiedziała iż jej starszy brat coś ukrywa, gdyż
zakładał rękę na kark to właśnie oznaczało, że ściemnia. -
,,Co ty ukrywasz przede mną, onii-chan?"
-Celio,
wszystko dobrze? - spytał gdy zobaczył iż stoi ona blada jak
ściana.
Dziewczyna
tylko przytaknęła mu głową.
-W
takim razie idź już spać siostrzyczko, jutro szkoła.
-Dobrze
braciszku, a ty się jeszcze nie kładziesz?
-Zaraz
do ciebie przyjdę tylko jeszcze skoczę na chwilę do kuchni.
-Dobranoc
w takim razie.
-Dobrej
Nocy. - odrzekł i o mało nie dostał zawału, gdyż w kuchni
siedziała jego matka.
-Mamo,
ale mnie wystraszyłaś. - rzekł trzymając się ręką w okolicach
serca.
Ona
tylko się uśmiechnęła, lecz i od razu spoważniała.
-Powiedz
mi synku, ile jeszcze zamierzasz okłamywać swoją siostrą.
-Tyle
ile będzie trzeba. Ja po prostu nie chcę by się smuciła gdy gram
w piłkę. - rzekł patrząc na szafę, gdzie była ukryta jego
tajemnica.
-Wiem
o tym doskonale Jude, ale Celia nie jest ślepa ani głupia, w końcu
się tego domyśli.
-Może
masz rację. Ale powiem już jej niedługo prawdę. Muszę tylko ją przekonać żeby znowu było jak dawniej.
-Wiem,
że zrobisz wszystko dla dobra siostry, ale pamiętaj, ona ma
charakter po tacie, więc to nie będzie takie proste. - i oboje się
roześmiali.
-Arigato
mamo. Dobranoc.
-Dobranoc
Jude.
Chłopiec
poszedł schodami na górę wchodząc do pokoju słysząc za ścianą
jak jego siostra jeszcze chodziła.
********************************************************************************
Na dalszy ciąg zapraszam już wkrótce :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz